poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 14

                                                                 Oczami Alex

Po 10 minutach zatrzymaliśmy się pod jakimś klubem, nawet nie zwróciłam uwagi na nazwę, bo mnie to szczerze nie obchodzi. Wyszłam z taksówki i wolnym krokiem podeszłam do Styles'a, który na nas już czekał, widocznie wyszedł wcześniej. Stanęłam niedaleko, przez cały czas czułam na sobie jego palący wzrok, ale ignorowałam to.Po chwili doszła do nas reszta i wszyscy weszliśmy do środka, od razu po wejściu zaczęłam się rozglądać za Max'em, ale nigdzie go nie widziałam.Nagle na talii poczułam czyjeś ciepłe dłonie, mimowolnie się uśmiechnęłam  myśląc, że to on, ale kiedy się odwróciłam mój uśmiech zniknął błyskawicznie, po kręgosłupie przeszły mi ciarki.
- Znowu się spotykamy skarbie i tym razem już mi nie uciekniesz- przede mną stał nie kto inny jak ten cały chyba Martin,czułam się jak sparaliżowana, miałam nadzieję,że go już więcej nie spotkam a tu bam. Zaraz oprzytomniałam i zaczęłam się wyrywać, on tylko złapał mnie mocno za ramię i zaczął prowadzić w stronę damskiej toalety. Nie miałam z nim szans, był za silny, kiedy zaciągnął mnie do środka, niestety pomieszczenie było puste, więc nie było szans, żeby ktoś mi pomógł, ale pewnie i tak by nikt tego nie zrobił.Od razu po wejściu Martin wepchnął mnie do jednej z kabin zamykając za nami drzwi.Po moich policzkach zaczęły spływać słone łzy.
- To teraz kocie się zabawimy- warknął  i dosłownie się na mnie rzucił, przyciskając tym samym do jednej ze ścian, jego jedna dłoń powędrowała pod moją bluzkę a druga zatkała mi usta, próbowałam krzyczeć ale nic z tego. Nagle ktoś wszedł do łazienki.Ten debil na chwile zaprzestał poczynaniom i zaczął nasłuchiwać.
-Alex? Alex jesteś tam?- to Harry, zbawienie! cholernie się ucieszyłam ugryzłam tego matoła w dłoń.
- Harry- tylko tyle zdołałam powiedzieć, kiedy dłoń mojego napastnika zderzyła się z moim polikiem, złapałam się za bolące miejsce kuląc się przy tym.
- Ty su..- nie zdążył dokończyć, kiedy drzwi otworzyły się z hukiem i do środka wpadł Styles, który zaraz zaczął okładać pięściami Martin'a, na podłodze tworzyła się coraz większa kałuża krwi, muszę coś zrobić, bo inaczej Harreh go zabije, powoli się wyprostowałam i do nich podeszłam kładąc swoją dłoń na jego ramieniu.
- Harry, przestań zabijesz go- powiedziałam drżącym głosem.
- Należy się sukinsynowi- warknął nie przestając go bić,
- Harry!- podniosłam ton na co on zareagował wstając z niego, powoli do mnie podszedł i przytulił a ja się w niego wtuliłam nadal płacząc.
                                                                 
                                                        Oczami Harry'ego
( początek imprezy)

Po wejściu do klubu od razu z resztą udałem się do stolika, siadając na kanapie. W mojej głowie siedziała Alex, ja chyba na prawdę się od niej uzależniłem, a ona traktuje mnie obojętnie. Pokręciłem głową żeby już o tym nie myśleć, spojrzałem w tłum dobrze bawiących się nastolatków i dostrzegłem jakiegoś faceta obmacującego... Alex, od razu podniosłem się z miejsca, tamten zaczął gdzieś ją ciągnąć ale po chwili straciłem ich z pola widzenia, w panice zacząłem przedzierać się przez tłumy, zatrzymałem się na środku parkietu rozglądając się w koło gdzie oni mogli pójść, zamyśliłem się na chwilę, po czym ruszyłem do damskiej łazienki, coś czułem że ich tam znajdę, wszedłem do środka stając w miejscu i zacząłem nasłuchiwać w końcu powiedziałem:
-Alex? Alex jesteś tam?- błagam odezwij się, dodałem w myślach.
- Harry- usłyszałem jej głos, od razu dobiegając do  jednej z kabin, w której prawdopodobnie jest teraz blondynka, otworzyłem drzwi. od razu rzucając się na tego gościa, kątem oka  spojrzałem na Alex, która siedziała skulona na podłodze i płakała, złość we mnie wzrosła i bez opamiętania zacząłem okładać pięściami tego zboczeńca,
- Harry, przestań zabijesz go- po chwili usłyszałem jej drżący głos i poczułem ciepłą dłoń na ramieniu,  pod wpływem jej dotyku lekko zadrżałem ale nie zaprzestałem poprzedniej czynności, warknąłem tylko:-Należy się sukinsynowi.
- Harry!- niemal krzyknęła  a ja od razu zareagowałem wstając, powoli do niej podszedłem i mocno do siebie przytuliłem gładząc ją po plecach szepnąłem:
- Już jesteś bezpieczna, a teraz chodź wrócimy do domu- , cały czas obejmując ją ramieniem wyszliśmy z pomieszczenia, podeszliśmy do Natalie i chłopaków zauważyłem też tam z nimi jakiegoś nieznajomego jak dla mnie chłopaka, który tylko jak zobaczył Alex podbiegł do niej a ona od razu wtuliła się teraz w niego, poczułem dziwne uczucie kiedy tak na nich patrzyłem ale zaraz zwróciłem się do reszty
-  zabieram Al do domu, jakiś facet  chciał ją... wiecie o co mi chodzi- uprzedziłem ich pytania, po czym podszedłem do parki i złapałem blondynkę za dłoń- chodź  wracamy do domu, ta pożegnała się z tym kolesiem i wyszła ze mną z klubu, postanowiłem, że do domu wrócimy na piechotę, bo w końcu było niedaleko.
* 20 minut później*
 Byliśmy na miejscu. otworzyłem drzwi od domu i wpuściłem ją do środka pierwszą, po czym wszedłem ja, od razu zapalając światło, zamknąłem jeszcze drzwi i wszedłem do salonu. Bez słowa poszedłem do kuchni gdzie z zamrażarki wyjąłem lód i poszedłem do Alex, która już zdążyła pójść na górę, udałem się do niej wchodząc bez pukania do pokoju, siedziała na łóżku, usiadłem obok niej, przyłóż, podałem jej lód, po czym jeszcze raz mocno do siebie przytuliłem całując w głowę,-jakby coś będę u siebie- szepnąłem, po czym wstałem i zacząłem się kierować do wyjścia.
- Hazz?- za sobą usłyszałem jej szept, odwróciłem się w jej stronę czekając aż dokończy wypowiedź.
- dziękuję- uśmiechnęła się blado
- nie masz za co, najważniejsze, że jesteś cała- powiedziałem również się uśmiechając po czym wyszedłem, kierując się do siebie.

Czołem :) na samym początku jak zawsze chciałam Was przeprosić za zwłokę, ale nie miałam zbytnio czasu :/ Teraz postaram się dodawać regularnie rozdziały, mam nadzieję, że rozdział 14 Wam się spodoba i proszę standardowo o komentarze, Wasza opinia jest dla mnie bardzo ważna więc proszę komentujcie :) a co do drugiego bloga rozdział pojawi się w tym tygodniu :) a na tym myślę że w weekend. Do następnego :* 

niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdział 13

                                                           Oczami Nathalie

Poszłam się przejść, tak bardzo chciałam się dowiedzieć co gryzie Payne'a, ale on najnormalniej w świecie mnie spławił. Usiadłam na ławce w pobliskim parku i schowałam twarz w dłoniach. Moje uczucie do niego jest strasznie skomplikowane, z jednej strony chyba się w nim zakochałam, całowaliśmy się dwa razy, co mi się bardzo podobało. Na samo wspomnienie czuje motylki w brzuchu i się uśmiecham jak głupia, a z drugiej strony czuję,że to jeszcze za wcześnie na wiązanie się z kimś, jeszcze dobrze nie ochłonęłam po poprzednim związku z Mark'iem, to był koszmar i jest jeszcze jedno ja tu myślę o wiązaniu się z Li jak jeszcze nie wiem czy on coś do mnie w ogóle czuje. Pokręciłam głową, co ja mam robić? Chciałabym się komuś wygadać, ale nie mam pojęcia komu. Louis'owi na pewno nie, bo zaraz wszyscy będą wiedzieć.Alex ma swoje życie, do Zayn'a też nie pójdę, zostaje mi tylko Niall. No nic pogadam z nim- wymamrotałam pod nosem, wstałam i ruszyłam w stronę domu chłopaków. Szłam zamyślona, kiedy na kogoś wpadłam.
-Prze...- nie dokończyłam jak zorientowałam się z kim zaliczyłam bliskie spotkanie, nie kto inny jak Mark, zmroziłam go wzrokiem, choć w środku cholernie się bałam, szybko go wyminęłam i poszłam dalej, nie słyszałam za sobą żadnych kroków, czyli za mną nie idzie odetchnęłam z ulgą. W końcu doszłam na miejsce i weszłam do środka, zdjęłam buty i po czym skierowałam się na schody, kątem oka zobaczyłam,że Liam jeszcze siedzi w salonie. Wbiegłam na górę i od razu zapukałam do pokoju blondynka, kiedy usłyszałam ciche "prosze", uchyliłam  lekko drzwi i wystawiłam głowę, Irlandczyk siedział na łóżku.
-Hej mogę wejść?- zapytałam z delikatnym uśmiechem na ustach.
- O cześć, jasne wchodź- rzucił również się uśmiechając, poklepał obok siebie miejsce, żebym usiadła i tak też zrobiłam- To co cie do mnie sprowadza?- dodał po chwili.
-Nie mam się komu wygadać, miałam nikomu nie mówić, ale już dłużej nie dam rady w sobie tego dusić- mówiłam cicho bawiąc się palcami.
- Mi zawsze możesz się wygadać, wysłucham cię i spróbuję doradzić- ujął moją dłoń i lekko ścisnął.Westchnęłam i opowiedziałam mu wszystko. Po skończeniu patrzyłam się na jego reakcję, był wkurzony, jak powiedziałam mu o Mark'u.
- A to dupek- warknął i objął mnie ramieniem- Z nami jesteś bezpieczna- pocałował mnie w czoło a ja się w niego wtuliłam,nagle drzwi od jego pokoju się otworzyły a w nich stanął Payne.Speszona odsunęłam się od Niall'a i spuściłam głowę.
-Sorry, że przeszkodziłem- rzucił oschle Liam i wyszedł.
- O co mu chodzi?- spojrzałam na Horan'a a on tylko wzruszył ramionami.
- Chodźmy może się już szykować na imprezę- powiedział i wstał, ja mu tylko przytaknęłam i poszłam do siebie.Podeszłam do szafy i wybrałam to:


Wzięłam to i poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, następnie wysuszyłam włosy i zostawiłam w nieładzie, ubrałam się a na końcu zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki i poszłam na dół, gdszie siedział Liam, zeskanował mnie wzrokiem a potem wstał i pobiegł na górę.

                                                                     Oczami Alex

Siedziałam na łóżku już gotowa na imprezę, miałam na sobie to:

Kiedy ktoś wszedł do pokoju bez pukania, odwróciłam się i ujrzałam Harry'ego.
- Możesz mi powiedzieć gdzie tak naprawdę  wczoraj byłaś?- a on znowu zaczyna.
- No już ci mówiłam, że byłam z kolegą- przewróciłam oczami
-Chodźcie już! - usłyszałam krzyk Louis'a, uff dzięki braciszku, bez słowa go wyminęłam i zbiegłam na dół gdzie byli wszyscy. Wyszliśmy z domu a następnie weszliśmy do dwóch zamówionych wcześniej taksówek .

Witam Miśki :* Oto 13 rozdział nareszcie udało napisać mi się dłuższy :) Wiem nie było 4 komantarzy, dlatego nie czekalam na nie, ponieważ tamten rozdział strasznie schrzaniłam ale myślę że ten Wam się spodoba. Obiecuję w następnym będzie juz ta impreza :) Zapraszam na mój drugi blog gdzie pojawił się już 1 rozdział:  http://vampires-one-direction.blogspot.com/  . Do następnego :*   

środa, 21 maja 2014

Nowy blog!

        Hejo, tym razem przychodzę do Was z nowym blogiem nawet dwoma, myślę, że sie Wam spodobają:http://vampires-one-direction.blogspot.com/ < tutaj już są bohaterowie, http://ty-i-ja-to-nierozlaczne-serca-dwa.blogspot.com/< ten będę prowadzić z przyjaciółką i bohaterowie pojawią się w najbliższym czasie :) 

sobota, 17 maja 2014

Rozdział 12

                                                                 Oczami Nathalie

Obudziły mnie promienie słoneczne wdzierające się do naszego pokoju. Uchyliłam lekko powieki, przez chwile patrzyłam się w sufit, następnie usiadłam na łóżku przecierając twarz dłońmi.Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy to impreza wieczorem. Szczerze? Nie przepadam za nimi, ale znając Louis'a nie przepuści i będę musiała iść. Westchnęłam ciężko i zwlekłam się z łóżka,spojrzałam jeszcze na obok śpiącą Alex i podeszłam do szafy w celu wybrania ubrań, wzięłam te, które jako pierwsze przewinęły mi się przez ręce.

 
Gotowa zeszłam na dół, prosto do kuchni, gdzie przy stole siedział nie kto inny niż Liam. Mimowolnie uśmiechnęłam się na jego widok.
- Hej- przywitałam się siadając obok, od wczoraj był jakoś dziwnie zamyślony, musiałam się dowiedzieć co jest na rzeczy.

                                                                   Oczami Liam'a

- Cześć- wysiliłem się na lekki uśmiech w jej stronę.
- Powiedz co jest, od wczorajszego powrotu do domu jesteś jakiś dziwny- to prawda, ciągle myślałem o tamtym chłopaku, a jeśli to był ten jej były? Nie mogę pozwolić, żeby się do niej zbliżył, za bardzo mi na niej zależy. Dopiero teraz sobie to uświadomiłem. Nie miałem odwagi jej o tym powiedzieć, za bardzo bałem się odrzucenia, ale może ona czuje to samo do mnie? Postanowiłem na razie milczeć.
- Wydaje ci się, a tak wgl to od kiedy zaczynasz pracę?- szybko zmieniłem temat,
- Od przyszłego tygodnia, ale dlaczego nie chcesz mi powiedzieć co cie gryzie?- spojrzała na mnie z wyrzutem, przez chwile zatopiłem się w jej pięknych, piwnych tęczówkach.
- Nathalie, proszę daj już spokój- westchnąłem i wstałem od stołu idąc w stronę salonu, usiadłem na kanapie i rozmyślałem.Po chwili usłyszałem jak wychodzi z domu, nie wiedziałem co robić czy iść za nią czy nie. Ostatecznie postanowiłem zostać, miałem nadzieję,że nie spotka jego.

                                                                  Oczami Alex
 Obudziłam się po tym,jak moja siostra wyszła z pokoju. Jeszcze przez jakąś godzinę leżałam w łóżku, po czym wstałam, ubrałam się:

i uczesałam kłosa. Wyszłam z pokoju i skierowałam się na dół. Już nawet prawie zapomniałam o wczorajszym incydencie, ale nie mogę wymazać z pamięci tego chłopaka, który mnie uratował. On był taki przystojny, dobra koniec tego dumania. Dzisiaj na imprezie się nieźle wybawię-pomyślałam z chytrym uśmiechem na ustach.

Siemanko Miśki :* Nareszcie udało mi się dodać, wiem jest beznadziejny ale obiecuję,że następny będzie lepszy. Chciałam jeszcze powiadomić, że niedługo pojawi się mój drugi blog :) To tyle, do następnego <3
                                         4 KOMENTARZE=NASTĘPNY ROZDZIAŁ


sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 11

                                                              Oczami Alex

Po pożegnaniu się z przyjacielem, powoli ruszyłam do willi chłopaków. Choć Max niechętnie przystanął na moją decyzję powrotu samej do domu, po kilku minutach przekonywania go,że nie jestem już dzieckiem i dam sobie rade odpuścił. Ma się ten talent, ale ja jestem skromna naprawdę. Szłam właśnie ciemną uliczką. Poczułam minimalny strach, ale kto by nie miał w takim miejscu?Cały czas podążałam przed siebie, oglądając się niespokojnie.
- E lala- serce stanęło mi w gardle, przyspieszyłam tempa i zaczęłam kierować się w przeciwnym kierunku, zauważając grupkę chłopaków idących w moją stronę. Po chwili za sobą usłyszałam szybkie kroki i ktoś mocno złapał mnie za ramię i odwrócił w swoją stronę.- nikt ci nie mówił, że to niebezpieczne chodzić po takich miejscach  o późnej porze?-zakpił ze złośliwym uśmieszkiem na ustach, stojący naprzeciwko mnie wysoki chłopak. Choć mój strach wzrósł postanowiłam mu się postawić.
- Nie? I weź mnie kurwa puść- próbowałam się uwolnić z jego uścisku, który zaraz wzmocnił.
- Nie tak ostro ślicznotko- warknął, widocznie moje zachowanie wobec jego osoby zaczęło go powoli irytować.
- Bo co mi zrobisz?- zrobiłam krok do przodu, reszta jego kumpli przypatrywała nam się z uwagą.Bez słowa popchnął mnie na ścianę jakiegoś budynku, mocno do niej przygwożdżając swoim ciałem.- I co teraz też będziesz taka twarda?- warknął mi do ucha, lekko je przygryzając. Próbowałam go odepchnąć kiedy brutalnie wpił się w moje usta, przez cały czas się wyrywałam, chciałam krzyczeć ale on mi to uniemożliwił.
- Martin zostaw ją-chłopak odkleił się ode mnie, spojrzałam w stronę wybawiciela, był trochę niższy od tego debila, który teraz stał obok mnie i był nawet przystojny.
- Kevin daj już spokój, nie opuszczę okazji przelecenia takiej laski- jego głos drżał tak jakby się jego bał.
- Po prostu kurwa ją zostaw!- podniósł ton Kevin jak dobrze zapamiętałam.  
- Dobra już dobra- uniósł ręce w geście obrony...Martin?- chłopaki zwijamy się- zaczęli się oddalać.Mój wybawca stał jeszcze chwile, po czym bez słowa również się oddalił, nawet nie zdążyłam mu podziękować. Stałam przez chwile w bezruchu i zaraz rzuciłam się biegiem do domu. Po 10 min wyczerpana dotarłam na miejsce, z kieszonki spodni wyciągnęłam klucze, otwierając drzwi i wchodząc do środka, w salonie paliło się światło a na kanapie siedział Harry, zdjęłam buty i weszłam w głąb mieszkania. Styles kiedy mnie zobaczył od razu wstał i podszedł do mnie z groźnym wyrazem twarzy.
- Gdzie ty tyle byłaś?- warknął przez zaciśnięte zęby,
- wyluzuj Harry, nie jest tak póź...- spojrzałam na zegar. który wskazywał 23- no dobra jest późno.
- W tej chwili mów gdzie byłaś- troche się uspokoił,
- Byłam na spotkaniu z kolegą i trochę się zeszło, a teraz dobranoc ide spać- nie czekając na odpowiedź wbiegłam do pokoju po piżame potem pod prysznic a na końcu przebrana już, wróciłam do pokoju kładąc się do łożka.      
Heeeeeeeeej :* Oto rozdział 11, proszę komentujcie bo to naprawde motywuje w pisaniu. Następny  postaram się dodać jak najszybciej i tak z innej beczki, chciałabym Wam życzyć Wesołych Świąt :) Do następnego kociaki :***                                                 

wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 10

                                                                    Oczami Alex
Siedziałam na kanapie i zajadałam się jabłkiem oglądając jakąś komedię romantyczną, której za nic nie rozumiałam.Nudziłam się jak cholera w pewnym momencie zadzwonił mój telefon, szybko po niego sięgnęłam i spojrzałam na wyświetlacz "Max", od razu na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech, odebrałam,
- No cześć jędzo moja- zaśmiał się
- heeeej ,ciesze się że dzwonisz,
- bo ty nie raczysz tego zrobić, słuchaj jestem w Londynie może chciałabyś się spotkać z przyjacielem,hmm?-zatkało mnie
- Jesteś tam?- do świata żywych sprowadził mnie głos Max'a
- Jak to jesteś w Londynie?
- no normalnie, przyleciałem samolotem do ciotki i żeby się spotkać z moją wariatką
- oczywiście, że chce się spotkać- cieszyłam się jak małe dziecko,
- to w tym parku na przeciwko Big Ben'a za 30 minut pasuje?
- okej to do zobaczenia, rozłączyłam się nie czekając na odpowiedź. Pobiegłam w podskokach na górę, usadowiłam się przy szafie szukając jakiegoś zestawu, w końcu wybrałam to:

z wybranymi ciuchami poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się, wysuszyłam włosy, rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone.Wróciłam do pokoju i spojrzałam na zegarek, do spotkania jeszcze zostało 10 minut. Jak torpeda wyleciałam z pokoju, przy okazji na kogoś wpadając, w wyniku czego wylądowaliśmy na podłodze.
- Gdzie ty się tak śpieszysz?- zaśmiał się Harry
- yy sorry, lecę na spotkanie, pogadamy później-przerwałam mu kiedy chciał już coś powiedzieć. Wstałam z niego i pomogłam wstać, po czym wybiegłam z domu idąc w stronę umówionego miejsca. W końcu w oddali zobaczyłam dobrze znaną mi sylwetkę, stał i do mnie machał, z bananem na twarzy podbiegłam do niego i mocno przytuliłam, po chwili poczułam jego dłonie gładzące moje plecy.
- nie wyobrażasz sobie jak bardzo za tobą tęskniłem- szepnął,
- ja za tobą też- wciąż byłam wtulona w jego ciepły tors,
- chodź usiądziemy- mówiąc to pociągnął mnie za rękę w stronę ławki, kiedy usiadł posadził mnie na swoich kolanach- to co tam u ciebie?- zaczął bawić się końcówkami moich blond włosów,
- w porządku, a u was coś ciekawego się wydarzyło ostatnio?- bawiłam się palcami
- nieee, wszystko po staremu, ale powiedz co u ciebie bo widzę, że coś cie gryzie- uniósł mój podbródek do góry, opowiedziałam mu wszystko, no może bez paru szczegółów.

                                                             Oczami Natalie
Wracałam z Liam'em powoli do domu, byłam prze szczęśliwa, że się dostałam do tego studia.Spojrzałam na Payne'a, wyglądał na zamyślonego i ciągle się rozglądał na wszystkie strony.
-Liam co jest?- stanęłam na przeciwko niego kładąc dłonie na jego torsie,
- wszystko dobrze a czemu pytasz?-wyglądał na trochę zmieszanego,
- cały czas się rozglądasz i wgl, więc coś musi być na rzeczy,
- tylko ci się wydaje, złapał mnie za dłoń i resztę drogi do domu przebyliśmy w ciszy, kiedy weszliśmy po zdjęciu kurtek i butów weszliśmy do salonu gdzie na kanapie siedział Louis, usiadłam obok niego.
- i przyjęli cie?- zapytał patrząc się na mnie
- tak- uśmiechnęłam się szeroko
- yeah!- wykrzyknął, wziął mnie na ręce i zaczął kręcić,
- już wystarczy- na moje słowa mnie puścił,
-czyli dziś imprezka-poruszył brwiami brat,
- dziś już nie, jestem padnięta- nie czekając na odpowiedź, poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic, potem owinięta w ręcznik weszłam do pokoju, przebrałam się w piżamę i położyłam się na łóżku.

 Heej skarby, na samym początku chciałam Was bardzo przeprosić za tak długą przerwę, ale nie miałam weny, która już powróciła.Jak się podoba 10 rozdział :)? Następny myślę, że dodam w weekend ;) Do następnego :*                                                           







                                                                                                                         


                                                                 



środa, 19 lutego 2014

Rozdział 9

Ten na mnie spojrzał z delikatnym uśmiechem.- Może- odparł
- Może- przedrzeźniał Lou- tak czy nie?- dodał,
-Kur..de Louis, co ty taki ciekawski- powiedziałam podirytowana,
- Ty się lepiej nie odzywaj- pokazał mi język- To jak Hazz'uś ?- głupkowato się uśmiechał.
- Tak, pasuje ci taka odpowiedź Marchewo?- zachichotał Lokers
- Oczywiście- wyszczerzył zęby Tommo. Aż mi się ciepło w środku zrobiło jak usłyszałam odpowiedź Styles'a, ale nadal jest tylko przyjacielem nic więcej.

                                                    Oczami Natalie
- Było już po 21, a jutro miałam iść na rozmowę, do studia fotograficznego, tak strasznie się denerwowałam.
- Ja już idę się położyć, bo jutro idę do tego studia- powiedziałam wstając z podłogi, Li popatrzył się na mnie wzrokiem pełnym niepokoju.-Możemy pogadać?- zapytał,
- Okej-zgodziłam się, poszliśmy we dwójkę do kuchni.
-Słuchaj- zaczął- to nie najlepszy pomysł żebyś teraz szła do pracy- trochę mnie to zdziwiło,
- Dlaczego?- uniosłam prawą brew do góry,
- A jeśli...a jeśli on tam będzie. Nat, ten koleś może cię skrzywdzić- podszedł do mnie i mocno przytulił.
- Liam, ja muszę tam pójść, ale jak chcesz to idź jutro ze mną, co ty na to?
- Niech ci będzie- lekko się uśmiechnął- a teraz zmykaj spać-dodał
- Dobranoc- pocałowałam go w policzek i pobiegłam do łazienki wziąć prysznic. Następnie przebrana w piżamę położyłam się na łóżku opatulając się kołdrą i usnęłam.

                                                           Oczami Alex
Podczas kiedy Liam i moja siostra byli w kuchni, wszyscy zastanawialiśmy się o czym  rozmawiają. Inteligentny Louis wpadł na pomysł żeby ich podsłuchać ale za nim doszedł do drzwi z pomieszczenia wybiegła Nat, która widocznie go nie zauważyła. Tommo szybko do nas wrócił i jakby nigdy nic zaczął rozmawiać z Malikiem, po chwili również dołączył do nas uśmiechnięty Payne. Patrzyliśmy się na niego przez cały czas. - O czym wy tam tak namiętnie dyskutowaliście-zaczął przesłuchanie Styles,
- o takich pewnych rzeczach- uśmiech nie schodził mu z ust
- Czy wy zawsze musicie być tacy tajemniczy- jęknęłam
- Wiem!- wrzasnął na cały regulator brat, aż podskoczyłam podobnie jak reszta
- Co ty znowu wiesz inteligencie- westchnął Li
- Wy jesteście razem- wyszczerzył ząbki,
- Louis'ku czy mi się zdaje czy ciebie dzisiaj za bardzo słoneczko przygrzało- odparł załamanym głosem Daddy, po czym wstał z podłogi i poszedł na górę. My też posiedzieliśmy jeszcze z godzinkę i każdy poszedł do siebie spać.    
                                                                Oczami Liam'a
Obudziłem się o  7:00, leniwie zwlokłem się z łóżka prostu do łazienki pod prysznic. Po powrocie do mojego ''królestwa" ubrałem się i zbiegłem szybko na dół, bo przecież miałem dziś iść z Nat do tego studia, naprawdę nie chciałem żeby ten debil jej coś zrobił. Cholernie mi na niej zależało. O wilku mowa- pomyślałem wchodząc do kuchni gdzie siedziała plecami do mnie. Podszedłem po cichutku.
- Buu!- krzyknąłem, ta pisnęła i o mało co nie spadła z krzesła. Odwróciła się w moją stronę trzymając się za serce  .- Ciebie to już do reszty chyba pojebało, wiesz jak się wystraszyłam o mało nie zeszłam.
- Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać- szepnąłem jej na ucho i przytuliłem- gniewasz się- dodałem, nie odrywając się od jej ciepłego ciała.
- Ni...
- A mówiłem, że są razem?- odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni, w drzwiach stał Marchewa i Niall.
- No stary miałeś rację, tylko dlaczego my nic o tym nie wiedzieliśmy- oburzył się Horan
- Co wy gadacie, my nie jesteśmy razem- próbowała wytłumaczyć rudowłosa
- Taaa jasne- powiedzieli równo chłopaki, co wywołało u nich napad śmiechu
- Gotowa?- zapytałem, nie zwracając najmniejszej uwagi na tych idiotów,
- Tak chodźmy- wzięła jeszcze torebkę, ja jeszcze założyłem buty, ona musiała zrobić to wcześniej.
-  A wy gdzie?- Louis
- Jak najdalej od was- westchnąłem i wyszliśmy. Po drodze buzie nam się nie zamykały, kiedy doszliśmy, zauważyłem że Natalie jest bardzo spięta.
- Ej Mała nie stresuj się będzie dobrze- posłałem jej uspokajający uśmiech.
- To idę- uśmiechnęła się niemrawo kierując się w stronę budynku.
- Trzymam kciuki- jeszcze krzyknąłem, zaraz zniknęła za dużymi drewnianymi drzwiami. Usiadłem na pobliskiej ławce, czekając po paru minutach moją uwagę przykuła zakapturzona postać, kręcąca się przy studio, na pewno był to chłopak, kiedy mnie zobaczył zaczął się oddalać, ruszyłem za nim, przyspieszył tempo i rzucił się w ucieczkę, ja zaś nadal go goniłem. Nagle zniknął mi z pola widzenia, jakby się rozpłynął. Oparłem dłonie o kolana i ciężko oddychałem. Kiedy już się trochę uspokoiłem, wróciłem na ławkę gdzie była już Natalie. Kiedy mnie zauważyła uśmiechnęła się promiennie, już wiedziałem o co chodzi, mocno ją przytuliłem.- A nie mówiłem, że się dostaniesz,
- A skąd wiesz?
- Poznałem się- wyszczerzyłem zęby w szerokim uśmiechu.

Siema Miśki :* Na samym początku chcę Was przeprosić za tak długą przerwę, ale nie miałam jak dodać i jeszcze na dodatek  egzaminy próbne, które dziś się zakończyły. Więc myślę, że mi wybaczycie:) Komentarze mile widziane  :) Następny postaram się dodać jak najszybciej. Do następnego <3