sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 11

                                                              Oczami Alex

Po pożegnaniu się z przyjacielem, powoli ruszyłam do willi chłopaków. Choć Max niechętnie przystanął na moją decyzję powrotu samej do domu, po kilku minutach przekonywania go,że nie jestem już dzieckiem i dam sobie rade odpuścił. Ma się ten talent, ale ja jestem skromna naprawdę. Szłam właśnie ciemną uliczką. Poczułam minimalny strach, ale kto by nie miał w takim miejscu?Cały czas podążałam przed siebie, oglądając się niespokojnie.
- E lala- serce stanęło mi w gardle, przyspieszyłam tempa i zaczęłam kierować się w przeciwnym kierunku, zauważając grupkę chłopaków idących w moją stronę. Po chwili za sobą usłyszałam szybkie kroki i ktoś mocno złapał mnie za ramię i odwrócił w swoją stronę.- nikt ci nie mówił, że to niebezpieczne chodzić po takich miejscach  o późnej porze?-zakpił ze złośliwym uśmieszkiem na ustach, stojący naprzeciwko mnie wysoki chłopak. Choć mój strach wzrósł postanowiłam mu się postawić.
- Nie? I weź mnie kurwa puść- próbowałam się uwolnić z jego uścisku, który zaraz wzmocnił.
- Nie tak ostro ślicznotko- warknął, widocznie moje zachowanie wobec jego osoby zaczęło go powoli irytować.
- Bo co mi zrobisz?- zrobiłam krok do przodu, reszta jego kumpli przypatrywała nam się z uwagą.Bez słowa popchnął mnie na ścianę jakiegoś budynku, mocno do niej przygwożdżając swoim ciałem.- I co teraz też będziesz taka twarda?- warknął mi do ucha, lekko je przygryzając. Próbowałam go odepchnąć kiedy brutalnie wpił się w moje usta, przez cały czas się wyrywałam, chciałam krzyczeć ale on mi to uniemożliwił.
- Martin zostaw ją-chłopak odkleił się ode mnie, spojrzałam w stronę wybawiciela, był trochę niższy od tego debila, który teraz stał obok mnie i był nawet przystojny.
- Kevin daj już spokój, nie opuszczę okazji przelecenia takiej laski- jego głos drżał tak jakby się jego bał.
- Po prostu kurwa ją zostaw!- podniósł ton Kevin jak dobrze zapamiętałam.  
- Dobra już dobra- uniósł ręce w geście obrony...Martin?- chłopaki zwijamy się- zaczęli się oddalać.Mój wybawca stał jeszcze chwile, po czym bez słowa również się oddalił, nawet nie zdążyłam mu podziękować. Stałam przez chwile w bezruchu i zaraz rzuciłam się biegiem do domu. Po 10 min wyczerpana dotarłam na miejsce, z kieszonki spodni wyciągnęłam klucze, otwierając drzwi i wchodząc do środka, w salonie paliło się światło a na kanapie siedział Harry, zdjęłam buty i weszłam w głąb mieszkania. Styles kiedy mnie zobaczył od razu wstał i podszedł do mnie z groźnym wyrazem twarzy.
- Gdzie ty tyle byłaś?- warknął przez zaciśnięte zęby,
- wyluzuj Harry, nie jest tak póź...- spojrzałam na zegar. który wskazywał 23- no dobra jest późno.
- W tej chwili mów gdzie byłaś- troche się uspokoił,
- Byłam na spotkaniu z kolegą i trochę się zeszło, a teraz dobranoc ide spać- nie czekając na odpowiedź wbiegłam do pokoju po piżame potem pod prysznic a na końcu przebrana już, wróciłam do pokoju kładąc się do łożka.      
Heeeeeeeeej :* Oto rozdział 11, proszę komentujcie bo to naprawde motywuje w pisaniu. Następny  postaram się dodać jak najszybciej i tak z innej beczki, chciałabym Wam życzyć Wesołych Świąt :) Do następnego kociaki :***                                                 

wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 10

                                                                    Oczami Alex
Siedziałam na kanapie i zajadałam się jabłkiem oglądając jakąś komedię romantyczną, której za nic nie rozumiałam.Nudziłam się jak cholera w pewnym momencie zadzwonił mój telefon, szybko po niego sięgnęłam i spojrzałam na wyświetlacz "Max", od razu na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech, odebrałam,
- No cześć jędzo moja- zaśmiał się
- heeeej ,ciesze się że dzwonisz,
- bo ty nie raczysz tego zrobić, słuchaj jestem w Londynie może chciałabyś się spotkać z przyjacielem,hmm?-zatkało mnie
- Jesteś tam?- do świata żywych sprowadził mnie głos Max'a
- Jak to jesteś w Londynie?
- no normalnie, przyleciałem samolotem do ciotki i żeby się spotkać z moją wariatką
- oczywiście, że chce się spotkać- cieszyłam się jak małe dziecko,
- to w tym parku na przeciwko Big Ben'a za 30 minut pasuje?
- okej to do zobaczenia, rozłączyłam się nie czekając na odpowiedź. Pobiegłam w podskokach na górę, usadowiłam się przy szafie szukając jakiegoś zestawu, w końcu wybrałam to:

z wybranymi ciuchami poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się, wysuszyłam włosy, rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone.Wróciłam do pokoju i spojrzałam na zegarek, do spotkania jeszcze zostało 10 minut. Jak torpeda wyleciałam z pokoju, przy okazji na kogoś wpadając, w wyniku czego wylądowaliśmy na podłodze.
- Gdzie ty się tak śpieszysz?- zaśmiał się Harry
- yy sorry, lecę na spotkanie, pogadamy później-przerwałam mu kiedy chciał już coś powiedzieć. Wstałam z niego i pomogłam wstać, po czym wybiegłam z domu idąc w stronę umówionego miejsca. W końcu w oddali zobaczyłam dobrze znaną mi sylwetkę, stał i do mnie machał, z bananem na twarzy podbiegłam do niego i mocno przytuliłam, po chwili poczułam jego dłonie gładzące moje plecy.
- nie wyobrażasz sobie jak bardzo za tobą tęskniłem- szepnął,
- ja za tobą też- wciąż byłam wtulona w jego ciepły tors,
- chodź usiądziemy- mówiąc to pociągnął mnie za rękę w stronę ławki, kiedy usiadł posadził mnie na swoich kolanach- to co tam u ciebie?- zaczął bawić się końcówkami moich blond włosów,
- w porządku, a u was coś ciekawego się wydarzyło ostatnio?- bawiłam się palcami
- nieee, wszystko po staremu, ale powiedz co u ciebie bo widzę, że coś cie gryzie- uniósł mój podbródek do góry, opowiedziałam mu wszystko, no może bez paru szczegółów.

                                                             Oczami Natalie
Wracałam z Liam'em powoli do domu, byłam prze szczęśliwa, że się dostałam do tego studia.Spojrzałam na Payne'a, wyglądał na zamyślonego i ciągle się rozglądał na wszystkie strony.
-Liam co jest?- stanęłam na przeciwko niego kładąc dłonie na jego torsie,
- wszystko dobrze a czemu pytasz?-wyglądał na trochę zmieszanego,
- cały czas się rozglądasz i wgl, więc coś musi być na rzeczy,
- tylko ci się wydaje, złapał mnie za dłoń i resztę drogi do domu przebyliśmy w ciszy, kiedy weszliśmy po zdjęciu kurtek i butów weszliśmy do salonu gdzie na kanapie siedział Louis, usiadłam obok niego.
- i przyjęli cie?- zapytał patrząc się na mnie
- tak- uśmiechnęłam się szeroko
- yeah!- wykrzyknął, wziął mnie na ręce i zaczął kręcić,
- już wystarczy- na moje słowa mnie puścił,
-czyli dziś imprezka-poruszył brwiami brat,
- dziś już nie, jestem padnięta- nie czekając na odpowiedź, poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic, potem owinięta w ręcznik weszłam do pokoju, przebrałam się w piżamę i położyłam się na łóżku.

 Heej skarby, na samym początku chciałam Was bardzo przeprosić za tak długą przerwę, ale nie miałam weny, która już powróciła.Jak się podoba 10 rozdział :)? Następny myślę, że dodam w weekend ;) Do następnego :*                                                           







                                                                                                                         


                                                                 



środa, 19 lutego 2014

Rozdział 9

Ten na mnie spojrzał z delikatnym uśmiechem.- Może- odparł
- Może- przedrzeźniał Lou- tak czy nie?- dodał,
-Kur..de Louis, co ty taki ciekawski- powiedziałam podirytowana,
- Ty się lepiej nie odzywaj- pokazał mi język- To jak Hazz'uś ?- głupkowato się uśmiechał.
- Tak, pasuje ci taka odpowiedź Marchewo?- zachichotał Lokers
- Oczywiście- wyszczerzył zęby Tommo. Aż mi się ciepło w środku zrobiło jak usłyszałam odpowiedź Styles'a, ale nadal jest tylko przyjacielem nic więcej.

                                                    Oczami Natalie
- Było już po 21, a jutro miałam iść na rozmowę, do studia fotograficznego, tak strasznie się denerwowałam.
- Ja już idę się położyć, bo jutro idę do tego studia- powiedziałam wstając z podłogi, Li popatrzył się na mnie wzrokiem pełnym niepokoju.-Możemy pogadać?- zapytał,
- Okej-zgodziłam się, poszliśmy we dwójkę do kuchni.
-Słuchaj- zaczął- to nie najlepszy pomysł żebyś teraz szła do pracy- trochę mnie to zdziwiło,
- Dlaczego?- uniosłam prawą brew do góry,
- A jeśli...a jeśli on tam będzie. Nat, ten koleś może cię skrzywdzić- podszedł do mnie i mocno przytulił.
- Liam, ja muszę tam pójść, ale jak chcesz to idź jutro ze mną, co ty na to?
- Niech ci będzie- lekko się uśmiechnął- a teraz zmykaj spać-dodał
- Dobranoc- pocałowałam go w policzek i pobiegłam do łazienki wziąć prysznic. Następnie przebrana w piżamę położyłam się na łóżku opatulając się kołdrą i usnęłam.

                                                           Oczami Alex
Podczas kiedy Liam i moja siostra byli w kuchni, wszyscy zastanawialiśmy się o czym  rozmawiają. Inteligentny Louis wpadł na pomysł żeby ich podsłuchać ale za nim doszedł do drzwi z pomieszczenia wybiegła Nat, która widocznie go nie zauważyła. Tommo szybko do nas wrócił i jakby nigdy nic zaczął rozmawiać z Malikiem, po chwili również dołączył do nas uśmiechnięty Payne. Patrzyliśmy się na niego przez cały czas. - O czym wy tam tak namiętnie dyskutowaliście-zaczął przesłuchanie Styles,
- o takich pewnych rzeczach- uśmiech nie schodził mu z ust
- Czy wy zawsze musicie być tacy tajemniczy- jęknęłam
- Wiem!- wrzasnął na cały regulator brat, aż podskoczyłam podobnie jak reszta
- Co ty znowu wiesz inteligencie- westchnął Li
- Wy jesteście razem- wyszczerzył ząbki,
- Louis'ku czy mi się zdaje czy ciebie dzisiaj za bardzo słoneczko przygrzało- odparł załamanym głosem Daddy, po czym wstał z podłogi i poszedł na górę. My też posiedzieliśmy jeszcze z godzinkę i każdy poszedł do siebie spać.    
                                                                Oczami Liam'a
Obudziłem się o  7:00, leniwie zwlokłem się z łóżka prostu do łazienki pod prysznic. Po powrocie do mojego ''królestwa" ubrałem się i zbiegłem szybko na dół, bo przecież miałem dziś iść z Nat do tego studia, naprawdę nie chciałem żeby ten debil jej coś zrobił. Cholernie mi na niej zależało. O wilku mowa- pomyślałem wchodząc do kuchni gdzie siedziała plecami do mnie. Podszedłem po cichutku.
- Buu!- krzyknąłem, ta pisnęła i o mało co nie spadła z krzesła. Odwróciła się w moją stronę trzymając się za serce  .- Ciebie to już do reszty chyba pojebało, wiesz jak się wystraszyłam o mało nie zeszłam.
- Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać- szepnąłem jej na ucho i przytuliłem- gniewasz się- dodałem, nie odrywając się od jej ciepłego ciała.
- Ni...
- A mówiłem, że są razem?- odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni, w drzwiach stał Marchewa i Niall.
- No stary miałeś rację, tylko dlaczego my nic o tym nie wiedzieliśmy- oburzył się Horan
- Co wy gadacie, my nie jesteśmy razem- próbowała wytłumaczyć rudowłosa
- Taaa jasne- powiedzieli równo chłopaki, co wywołało u nich napad śmiechu
- Gotowa?- zapytałem, nie zwracając najmniejszej uwagi na tych idiotów,
- Tak chodźmy- wzięła jeszcze torebkę, ja jeszcze założyłem buty, ona musiała zrobić to wcześniej.
-  A wy gdzie?- Louis
- Jak najdalej od was- westchnąłem i wyszliśmy. Po drodze buzie nam się nie zamykały, kiedy doszliśmy, zauważyłem że Natalie jest bardzo spięta.
- Ej Mała nie stresuj się będzie dobrze- posłałem jej uspokajający uśmiech.
- To idę- uśmiechnęła się niemrawo kierując się w stronę budynku.
- Trzymam kciuki- jeszcze krzyknąłem, zaraz zniknęła za dużymi drewnianymi drzwiami. Usiadłem na pobliskiej ławce, czekając po paru minutach moją uwagę przykuła zakapturzona postać, kręcąca się przy studio, na pewno był to chłopak, kiedy mnie zobaczył zaczął się oddalać, ruszyłem za nim, przyspieszył tempo i rzucił się w ucieczkę, ja zaś nadal go goniłem. Nagle zniknął mi z pola widzenia, jakby się rozpłynął. Oparłem dłonie o kolana i ciężko oddychałem. Kiedy już się trochę uspokoiłem, wróciłem na ławkę gdzie była już Natalie. Kiedy mnie zauważyła uśmiechnęła się promiennie, już wiedziałem o co chodzi, mocno ją przytuliłem.- A nie mówiłem, że się dostaniesz,
- A skąd wiesz?
- Poznałem się- wyszczerzyłem zęby w szerokim uśmiechu.

Siema Miśki :* Na samym początku chcę Was przeprosić za tak długą przerwę, ale nie miałam jak dodać i jeszcze na dodatek  egzaminy próbne, które dziś się zakończyły. Więc myślę, że mi wybaczycie:) Komentarze mile widziane  :) Następny postaram się dodać jak najszybciej. Do następnego <3

piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział 8

 Przed wyjściem Alex
                                                            Oczami Natalie
Obudziły mnie krzyki dochodzące z dołu, postanowiłam to sprawdzić. Wyszłam szybko z pokoju kierując się do kuchni, z której zaraz wyszła zła Alex. Zanim zdążyłam zapytać co się stało, jej już nie było. W  pomieszczeniu za to był  Harry, taki jakiś przybity.- Co się stało?- zapytałam
- Nic- odburknął i uciekł na górę
- Czyli się nie dowiem - powiedziałam pod nosem i zrezygnowana usiadłam przy stole chowając twarz w dłoniach, jestem padnięta.
- Cześć- podniosłam głowę, przede mną stanął uśmiechnięty Liam
- No hej- strzeliłam smile'a
- Co ty taka markotna?- chłopak usiadł na przeciwko
- Nie wyspałam się- odp. opierając czoło o blat, ciągle czułam na sobie jego wzrok. Spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem
- Co mi się tak przyglądasz?- zapytałam,
- Jesteś śliczna- mówił patrząc mi w oczy
- Liam przestań, bo się rumienię- jęknęłam, zaczesując włosy na twarz, on się tylko zaśmiał, teraz ja wpatrywałam się w jego ciemne, hipnotyzujące tęczówki. Momentalnie nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać, wiedziałam do czego to prowadzi, ale za nic nie chciałam tego przerywać.
- Nie przeszkadzam?- w drzwiach stał uśmiechnięty od ucha do ucha Zayn. Gwałtownie od siebie odskoczyliśmy. W takiej chwili- jęknęłam w myślach, a mogło być tak pięknie.
- Długo tu tak stoisz- westchnął Li
- Dopiero przyszedłem- odparł Mulat podchodząc do szafki w celu nalania sobie soku, ukradkiem zerkając na nas. Zaraz się dosiadł i zaczął rozmawiać z Liamem. Nie chciało mi się za bardzo słuchać więc wstałam i skierowałam się do pokoju. Ciągle nurtowało mnie jedno pytanie: O co poszło? Weszłam do celu wygrzebałam z szafy to:


i poszłam pod prysznic, potem w pełni gotowa wróciłam na dół gdzie już wszyscy byli i jedli śniadanie.
- Siema- przywitałam się z Niall'em  i bratem
- No siemasz- odpowiedzieli, chwyciłam jabłko i stanęłam przy oknie, gdzie ta Alex, zaczynałam się martwić.
- A tak wgl to gdzie ta nasza siostra poszła?- zapytał Tommo patrząc na mnie
- nie wiem - wzruszyłam tylko ramionami. Po posiłku Lou i Hazz poszli do salonu, ja wyjęłam telefon , że wcześniej nie pomyślałam już miałam dzwonić kiedy usłyszałam otwierane drzwi a po chwili zobaczyłam Alex, która od razu poszła na górę. Odczekałam chwilę i poszłam za nią.

                                                             Oczami Alex
Leżałam sobie na łóżku kiedy ktoś zapukał tylko nie Styles błagam. W drzwiach stanęła moja siostra, trochę mi ulżyło.
- Hej- powiedziała- musimy pogadać- usiadła obok
- O czym?- choć dobrze wiedziałam
- O co poszło z Harry'm ?- zaczęła, wstałam i podeszłam do okna
- Nie chcę o tym gadać- odpowiedziałam stojąc tyłem do niej, ale ona nie zamierzała odpuścić
- Alex...
- powiedziałam coś!- krzyknęłam
- Okej- westchnęła i wyszła, poniosło mnie, jeszcze tak chwilę postałam po czym sięgnęłam po słuchawki, podłączyłam do telefonu i włączyłam pierwszą lepszą piosenkę, stając przy lustrze, zamknęłam oczy. Po chwili melodia zawładnęła mym ciałem, oprócz okaleczania się to też mnie uspokaja. Gdy piosenka się skończyła, usłyszałam klaskanie, gwałtownie się odwróciłam. W drzwiach stał Niall
- Długo tu tak stoisz?- zapytałam
- Wystarczająco długo, żeby stwierdzić, że masz talent - uśmiechnął się
- To nic wielkiego, a tak wgl to po co przyszedłeś?- zmieniłam temat
- Chodź na śniadanie, bo nie jadłaś a później idziemy na podbój Londynu- powiedział
- Okej, to zaraz przyjdę- westchnęłam - A Niall nie mów nikomu co tu zobaczyłeś ok?
- A czemu niby nie?- zapytał
- No prosze- błagałam
- Ok
- Dziękuję- krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję, po chwili się oderwałam, on wyszedł a ja się przebrałam w to:

Uczesałam się jeszcze i zbiegłam na dół, do kuchni, siedział tam nie kto inny niż Harry, co na niego nie spojrzałam ten odwracał wzrok, zrobiłam sobie kanapkę i jak najszybciej ulotniłam się stamtąd . Po konsumpcji, ubraliśmy się wszyscy i ruszyliśmy na podbój, chodziliśmy tu i tam. Po 2 godzinach:
- Jestem głoooodnyy- jęczał Blondasek, na co chłopaki przewrócili oczami. Zaszliśmy do Nando's, Niall był  w siódmym niebie. Siedziałam obok Loczka, miał spojrzenie pełne bólu, to nie jego sprawa ja cie pierdziele! Zapłaciliśmy za zamówienia i ruszyliśmy do domu, nie obyło się bez głupawki, Po 20 minutach byliśmy na miejscu.
- To co robimy- zapytał Lou, wchodząc do salonu
- Może zagrajmy w butelkę?- zaproponowałam
- Okej- zgodzili się
- Alex możemy pogadać?- ten ochrypły głos
- Nie chce mi się- odrzekłam
- Alex- powtórzył stanowczo
- No niech ci będzie- westchnęłam i ruszyłam za nim do jego pokoju gdzie za nami zamknął drzwi.Usiadł na łóżku dając znak żebym zrobiła to samo. Posłusznie usiadłam
- Czemu ty to robisz?- szepnął
- Harry daj już spokój- jęknęłam
- Al proszę no powiedz mi, chcę ci tylko pomóc- kontynuował. klękając przede mną chwycił moje dłonie
- Nikt mi nie może pomóc a zwłaszcza ty- w oczach zbierały mi się łzy, chciałam wstać lecz on mi to uniemożliwił
- Czy to ma coś wspólnego z przeszłością?
- Skąd o tym wiesz ?- zaskoczył mnie
- wiem że miałaś jakieś problemy ale to wszystko, to jak?
- Tak- już nie zatrzymywałam łez, Hazz otarł je kciukiem po czym przytulił- Możemy już iść?- dodałam, on tylko skinął głową, uspokoiłam się i zeszliśmy na dół. Reszta już siedziała w kółku na środku salonu.
- E co tak długo?- zaśmiał się Tommo
- Zamknij się- odparł Loczek i usiedliśmy obok nich, butelka poszła w ruch. Najpierw wypadło na Liama.
- Prawda czy wyzwanie?- Lou
- Wyzwanie- odparł dumnie Li
- Pocałuj Nat- krzyknął Louis- ale wiesz z języczkiem- dodał, Daddy zbliżył się do siostry i się zaczęło, chłopaki zaczęli  gwizdać, po chwili Natalie i Li się oderwali od siebie, teraz wypadło na Harry'ego
- Prawda- powiedział od razu, Payne chwilę główkował po czym wypalił,- podoba ci się Alex?

Joł sisters , trochę mi się zeszło z dodaniem tego rozdziału, co o nim myślicie? Dedykuję go mojej Bf Alex :) Teraz z innej beczki, jak wrażenia po teledysku? U mnie lepiej nie gadać. Najlepszy teledysk ever :D Następny rozdział sama nwm kiedy :) Do zobaczenia. Kocham Was :* P.S. mój tt : @natinati911




poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 7

                                                             Oczami Harry'ego

Jestem w kuchni od 5 a już jest 7 i rozmyślam o blondynce. Ciągle siedzi mi w głowie , te oczy, uśmiech i to dlaczego się okalecza, co jest tego powodem. Chciałbym jej pomóc, lepiej poznać. Znamy się niecałe 3 dni, a ona już mną zawładnęła, czuję, że się chyba... zakochałem albo to zwykłe zauroczenie. Sam  nie wiem, jestem już zmęczony tym wszystkim. Oparłem głowę o blat stołu.

                                                        Oczami Alex
Wstałam o 7 i nie mogłam już zasnąć, więc leniwie zwlekłam się z łóżka. Wybrałam ciuchy:


i poszłam pod prysznic, potem w pełni gotowa zaszłam na dół, do kuchni, gdzie siedział Styles, jakiś taki przygnębiony.
- Cześć- powiedziałam  wchodząc do środka
- Cześć- odburknął, nawet na mnie nie spojrzał
- O co chodzi?- zapytałam, wlewając do szklanki sok
- Musimy pogadać- odpowiedział stanowczo podnosząc głowę, w jego oczach można było dostrzec coś na kształt bólu wymieszanego ze złością.Usadowiłam się na przeciwko chłopaka
- O czym?- zapytałam, on na te słowa chwycił mnie za rękę i podwinął  rękaw, wpatrując się w rany, byłam zszokowana. Skąd on to kurwa wie?!
- O tym, czego to robisz?- szepnął. Zerwałam się z krzesła.
- Skąd o tym wiesz?- krzyknęłam
-Zobaczyłem dzisiaj jak zanosiłem cię do pokoju, nie odpowiedziałaś mi na pytanie- zaczął się do mnie zbliżać a ja cofać,
- Nie twój interes Styles- warknęłam, najlepiej to zaraz bym się popłakała i uciekła, ale nie mogę mu pokazać jaka jestem słaba,
- Właśnie, że  mój, jesteś u mnie- syknął i popchnął na ścianę przyciskając moje nadgarstki, próbowałam się wyrwać, ale mi się nie udało, jest za silny
- W takim razie mogę się stąd wynieść
- Nigdzie nie pójdziesz, chce ci tylko pomóc, rozumiesz?- odparł już spokojniej,
- Ale ja nie chce twojej pomocy i puść bo to boli- powiedziałam szorstko,posłuchał, szybko wyszłam z pomieszczenia, założyłam buty, kurtkę i wybiegłam na zewnątrz, było zimno, szaro i jeszcze na dodatek padał deszcz, już nie powstrzymałam łez,poszłam do najbliższego parku i usiadłam na ławce, on się nie może o niczym dowiedzieć, o niczym! To moje sprawy, moja przeszłość. Kiedyś byłam inna, samolubna,o nikogo nie dbałam z wyjątkiem siebie. Ciągle kłóciłam się z rodziną, piłam, brałam, paliłam. W dzień wypadku rodziców, strasznie się z nimi pokłóciłam, ale już nie wiem o co. Muszę się uspokoić, z kieszeni kurtki wyjęłam żyletkę, to mi pomoże, podwinęłam rękawy i przejechałam kilka razy po nadgarstku, patrzyłam jak czerwona ciecz wypływa z ran i spływa po ręce, schowałam przyjaciółkę, wytarłam krew i naciągnęłam rękaw. W pewnym momencie zaczął wibrować telefon, szybko chwyciłam urządzenie ,, Michael" , na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech. Odebrałam:
- Cześć słońce- zaczęłam rozmowę,
- Witaj jędzo moja kochana, tęsknimy- nawijał jak nakręcony
- Ja za wami też
- Co tam u cb ciekawego się dzieje- zapytał,
- ymmm dobrze
- Szczerze
- No spoko jest a u was?- zapytałam
- Smutno bez ciebie, wiesz co muszę kończyć, zadzwonię jeszcze, pa jędzo,
- Pa idioto. Rozłączył się, chciałabym z nimi teraz być, spojrzałam jeszcze na zegarek, 8:00, ruszyłam powolnym krokiem  do domu, nie śpieszyło mi się zbytnio. Mam nadzieję, że nikomu nie powie. Tak szczerze, to Lokers jest nawet... ładny? Znamy się tylko 3 dni. To, w jaki sposób zareagował rano, ale no to moja sprawa co robię, i moje życie. Dochodząc do celu. otworzyłam drzwi, pozbyłam się kurtki i butów. Dopiero teraz zauważyłam , że rękaw mojej siwej bluzy jest przesiąknięty krwią, a w salonie siedzi braciszek i... Styles? O nie! Reszta siedzi w kuchni. Chłopaki zawzięcie o czymś dyskutowali, dla mnie szansa, myślę, że mi się uda przemknąć, powoli kierowałam się w stronę schodów, już chciałam stanąć na pierwszym stopniu, kiedy...
- O cześć siostrzyczko, gdzie się podziewałaś i dlaczego się skradasz?- zapytał z szerokim uśmiechem Louis
- Ymm...ja... byłam się przejść i nie chciałam wam przeszkadzać- Harrry patrzył na mnie przeszywającym spojrzeniem, w końcu zatrzymał wzrok na mojej ręce, cholera zupełnie zapomniałam, jego zielone tęczówki zmieniły barwę na na czarne, pokazałam mu środkowy palec i uciekłam do pokoju, zasuwając za sobą drzwi. Podeszłam do szafy, wyjęłam jakąś bluzkę na zmianę, weszłam do łazienki, zdjęłam górną część garderoby, krew już zdążyła zaschnąć, przemyłam rękę i owinęłam bandamką, założyłam przyniesioną przeze mnie.

 Heeeeej :* jest już rozdział 7, trochę mi się zeszło z dodaniem :/ no ale cóż. Podoba się ? Niestety wracamy do szantażu .Wiem jestem okropna :) 6 komentarzy i dodaje next , myślę że dacie radę, do następnego <3                                                          

czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział 6

                                                       Oczami Natalie

Zaczęło się ściemniać więc zapłaciliśmy za nasze zamówienia i ruszyliśmy w stronę willi chłopaków. W pewnym momencie poczułam wibrację telefonu, szybko wyciągnęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz "Mark". Ręce zaczęły mi drżeć, wahałam się odebrać czy nie, w końcu postanowiłam to zrobić. Wcisnęłam zieloną słuchawkę i przytknęłam urządzenie do ucha stając w miejscu, dając reszcie znać żeby szli dalej.
- Cześć słońce- usłyszałam w słuchawce jego głos
- Czego chcesz?!- warknęłam, choć w środku cholernie się bałam, co on znowu wymyślił,
- Grzeczniej- syknął- nieładnie tak uciekać do Londynu
- Skąd wie...- nie dał mi dokończyć
- odwróć się- zrobiłam to co kazał
Stał tam we własnej osobie oparty o latarnię szczerząc się,nie mogłam się ruszyć,byłam jak sparaliżowana . Spojrzałam w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą stała Alex i chłopcy, ale już zniknęli mi z pola widzenia, a Mark właśnie zmierzał w moją stronę. Nie wiedziałam co robić, krzyczeć albo uciekać. Wybrałam drugą opcję, odwróciłam się na pięcie i zmusiłam moje nogi do biegu, on zrobił to samo, oglądałam się ciągle za siebie, nagle na kogoś wpadłam, spojrzałam na Marka, stał w miejscu. Po czym spojrzałam w górę na tego ktosia z początku nie dostrzegłam jego rysów twarzy, ale zaraz zorientowałam się, że to Liam. Dzięki Ci!
Chłopaki mierzyli się wzrokiem, po chwili Li podał mi dłoń i pomógł wstać.
-Kto to jest?- zapytał, nie mogłam z siebie wydusić ani słowa, tylko zaczęłam płakać, przytulił mnie
- Nie dotykaj jej ona jest moja- wrzasnął Dawes
- Zostaw ją w spokoju- powiedział spokojnie Payne
- Bo co mi kurwa zrobisz co?- śmiał się kretyn, Li tylko do niego podszedł i przywalił w twarz
- Już teraz wiesz i radzę ci już iść- warknął. Mark trzymając się za nos zaczął odchodzić krzycząc:
- Pożałujecie tego
Brunet podszedł do mnie a ja się w niego wtuliłam
- Kto to był?- ponownie zapytał
- Były- odp. odsuwając się od niego i wycierając mokre policzki- Li tylko nie mów nic Louisowi okej?- dodałam z nadzieją
- No nie wiem, to twój brat a mój przyjaciel, powinien wiedzieć
- Proszę- błagałam
- No dobra nie powiem- westchnął
- Dziękuję- pocałowałam go w usta - dopiero po chwili doszło do mnie co zrobiłam, odskoczyłam od niego speszona
-przepraszam- spuściłam wzrok
- nie masz za co podobało mi się- strzelił smile'a , przy tym seksownie przygryzł wargę. Podszedł do mnie i zaczął namiętnie całować co z radością odwzajemniłam.

W tym samym czasie w domu:
                                                            Oczami Alex

Ciekawe kto dzwonił do Nat, mam nadzieję, że nie...
- Alex!- wyrwał mnie z zamyśleń głos Zayna
- Sorry, to co tam mówiłeś?- zapytałam, na co chłopak tylko przewrócił oczami
- Pytałem co oglądamy- w końcu odpowiedział
- Nie wiem, wybierzcie coś- odparłam  
- Horror- krzyknął od razu Niall, a chłopaki go poparli
- Niech wam będzie- powiedziałam
- Al puścisz mnie na ten fotel?- zrobił słodkie oczka Mulat
- Ale czemu?- rozpaczałam
- No weź- znowu prosił i jak tu mu nie ulec
- Niech ci będzie- westchnęłam, wstałam i ulokowałam się na kanapie między Harrym a Niallem, Lou włączył jakiś film, którego tytułu nie pamiętam. I się zaczęło, w międzyczasie wrócili do domu Nat i Li.
- Gdzie się tak długo było?- zapytał brat
- Na spacerze- pokazał język Payne i dosiadł się do nas
- A ja idę spać, dobranoc- krzyknęła z góry Natalie  
- Branoc- odkrzyknęliśmy wszyscy,
                 
                                                           Oczami Harry'ego

Zayn dobrze to wykombinował, zamiast oglądać zerkałem co chwilę na Alex, śliczna. Po chwili odpłynąłem...
Obudziłem się o 01:00 nad ranem w salonie, reszta spała a ja postanowiłem zanieść blondynkę do pokoju, wziąłem ją delikatnie na ręce po czym ostrożnie wszedłem po schodach, otworzyłem drzwi do pokoju dziewczyn i podszedłem do łóżka, kładąc dziewczynę zauważyłem coś dziwnego na jej nadgarstkach, to... blizny, Lou nam mówił, że miała nie za ciekawą przeszłość i tylko tyle. Przestraszyłem się, nie wiem jak ale muszę się dowiedzieć jaki jest powód.Wychodząc jeszcze tylko raz zerknąłem na śpiącą Alex, poszedłem do łazienki, szybki prysznic i poszedłem do siebie spać.

No heeeej Miśki <3 Tak jak obiecałam, nie ma to jak pisanie rozdziału na polskim :p Podoba się? Bo mi nie :/ I mam takie pytanko, mam zamiar założyć drugiego bloga z opowiadaniem tylko nie wiem z kim, dlatego możecie wy wybrać piszcie w komach, z kim wy byście chciały :) Do następnego *.*



poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 5

                                                               Oczami Natalie

Obudziłam się o 8:00, Alex jeszcze smacznie spała. Chwilę jeszcze poleżałam, popatrzyłam się w sufit i leniwie zwlekłam się z łóżka kierując się w stronę szafy w poszukiwaniu jakichś ubrań, w końcu zdecydowałam się na to:

                                                   
                                           

Z wybranym kompletem pomaszerowałam do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic, wychodząc z kabiny owinęłam swoje ciało puchowym ręcznikiem i stanęłam przed lustrem, rozczesując włosy myślałam o Liamie on jest taki no.... słodki? To chyba dobre określenie i wczoraj w jaki sposób się jąkał awww to takie sweet. Koniec rozmyślania, włosy związałam w kucyk i zaczęłam się ubierać. Po 5 minutach wyszłam z pomieszczenia, Alex nadal śpi, wzięłam z szafki nocnej telefon wsuwając go do tylnej kieszeni moich spodni, po czym po cichutku udałam się na dół, a dokładniej do kuchni, panowała kompletna cisza," pewnie wszyscy jeszcze śpią"- pomyślałam i postanowiłam zrobić wszystkim śniadanie, postawiłam na naleśniki. Wyjęłam z lodówki potrzebne produkty i zaczęłam kucharzyć. Po 20 minutach były gotowe postawiłam moje dzieło na stole i wzięłam się za sprzątanie, mojego stanowiska pracy. Po chwili usłyszałam kroki na schodach, zaraz w drzwiach pojawił się zaspany Niall, ledwie przetarł oczy...
- O cześć- uśmiechnął się
- Hej- odwzajemniłam gest
- Ty już na nogach?- zapytał
- No jak widać i zrobiłam wam śniadanie- wskazałam na stół
- Ooo jak miło, kochana jesteś jeszcze tylko cmoknął mnie w policzek i usiadł do posiłku, po chwili uczyniłam to samo siadając na przeciwko niego, zaczęliśmy konsumować przy tym nie zabrakło śmiechu.
- Mmm pyszne- zachwycał się blondynek
- Ymm, dziękuję- chyba się zarumieniłam, omg, niebieskooki tylko się zaśmiał i wrócił do jedzenia.
- Dzień dobry- w drzwiach stanął wesoły Zayn
- Cześć- odpowiedzieliśmy równo z Niallem
- Co tu tak pachnie?- zapytał Mulat
- Natalie zrobiła nam śniadanko spróbuj- mówiąc to nadział kawałek naleśnika na widelec i podał Malikowi
- Dobre- odpowiedział
- Cieszę się- zaraz i on się do nas dosiadł a wkrótce cała reszta, prawie, oprócz Liama . Alex była ubrana w to:




- Masz bluzkę w paski- wyszczerzył się Louis
- Nom- zaśmiałam się- a tak w ogóle to gdzie Liam?
- Tutaj jestem -zza drzwi wychyliła się głowa bruneta- Cześć wszystkim- uśmiechnął się

                                                       Oczami Alex

- Cześć- odpowiedzieliśmy chórkiem
Po śniadaniu razem z siostrą musiałyśmy posprzątać, bo chłopaki się zmyli, ugh.
- Podoba ci się Payne- zapytałam ciekawa,
- Sugerujesz coś?- odpowiedziała pytaniem na pytanie unosząc prawą brew do góry
- Nie tylko tak się pytam, to tak czy nie?- odwróciłam się do niej twarzą
- Poznaliśmy się dopiero wczoraj, no ale dobra trochę mi się podoba, ale tylko trochę
- Już skończyłyście?- do pomieszczenia wpadł Harry
- Tak- odp. Nat
- No to idziemy na podbój Londynu- krzyknął Styles i szybko wybiegł, a my ruszyłyśmy się przebrać. Ja zdecydowałam się na to:




 A Nat na to:


 
     

  Gotowe zeszłyśmy na dół, a chłopaki już czekali.
- możemy iść?- zapytał Lou- my tylko potwierdzająco kiwnęliśmy głowami.
Przemierzaliśmy ulice Londynu śmiejąc się ze wszystkiego, a osoby przechodzące koło nas patrzyli na nas jak na idiotów, ale my się tym nie przejmowaliśmy. Szłam obok Harrego, który od czasu do czasu na mnie zerkał  a ja na niego, muszę przyznać, że nawet przystojny i te jego tatuaże takie awww. Od kiedy ja się chłopakami interesuję? Od razu mówię on mi się TYLKO podoba nie chcę nic więcej, na pewno nie teraz.
Po godzinie zwiedzania trochę zgłodnieliśmy, więc poszliśmy do Nando's, każdy coś sobie zamówił i konsumowaliśmy w ciszy.    



Witajcie w 2014 roku :) już jest 5 rozdział, jak się wam podoba? Proszę o komentarze i do następnego kociaki :*